sobota, 27 września 2014

Marcel #1 cz.1

    Witajcie :) Na wstępie chcę Was serdecznie przeprosić za tak długie oczekiwanie na pierwszy odcinek z serii "Marcel". Spowodowane to było... moim lenistwem, za co jeszcze bardziej Was przepraszam. Mam nadzieję, że mimo to spodoba Wam się ta seria. Przyjemnego czytania ;)
***

    Obudził mnie szum padającego deszczu. Co tam deszczu... Lało jak z cebra. Powoli podniosłem się z łóżka i zerknąłem na zegarek. Jest piąta dwadzieścia. Nagle poczułem silny ból głowy. Przypomniał mi się wczorajszy wieczór, podczas, którego daliśmy niezłego czadu z chłopakami na arenie O2 w Londynie. Teraz jednak muszę się przygotować do szkoły. Leniwym krokiem wszedłem pod prysznic, aby się rozbudzić. Zimna woda przyprawiała mnie o gęsią skórkę, która jednak była przyjemnym uczuciem. Minęło jakieś jakieś piętnaście minut zanim doszedłem do normalnego stanu. Po wyjściu z łazienki musiałem wziąć się za ułożenie "szkolnej" fryzury. Następnie poszukałem specjalnych ubrań. Teraz mogłem już zjeść śniadanie. Zanim wyszedłem spojrzałem jeszcze na zegarek. Jest godzina szósta.


    Do szkoły muszę wychodzić wcześniej, gdyż nie chcę, żeby ktoś się dowiedział gdzie mieszkam. Gdyby tak się stało każdy dowiedziałby się kim na prawdę jestem.
    Zawsze idę do parku, który znajduje się trzydzieści minut od mojego domu. Tym razem było tak samo. Usiadłem na ławce i wyjąłem chleb, który przyniosłem dla kaczek i zacząłem karmić te zwierzątka. Miałem wtedy dużo czasu do przemyśleń. Bardzo dobrze to na mnie wpływało. Jeśli miałem się zastanowić nad czymś ważnym to robiłem to tutaj, w ciszy i spokoju.
    Czas mijał mi dość szybko i zanim zdążyłem dokończyć dyskusje w mojej głowie musiałem iść już do szkoły. Nie mam tam znajomych i nie chciałem mieć. Wolę gdzieś z boku przyglądać się życiu szkolnemu i uczyć się na błędach innych ludzi.
    W szkole mam status kujona, ale wcale mi to nie przeszkadza. Sam chciałem go mieć. Dzięki temu nikt się mną nie interesuje i mogę uczyć się jak każdy normalny licealista.
    Stanąłem na chwilę przed szkołą, wziąłem głęboki wdech i ruszyłem spokojnym krokiem na lekcje. Na moje szczęście nie spotkałem ani jednej osoby, która "umilała" mi życie tutaj. Tak było przez cztery godziny lekcyjne. Podczas długiej przerwy zaczęła się "akcja".
-Zobaczcie jak on wygląda. Gdzie się ubierasz? U zakonnic?!- zaczął wyśmiewać się Thomas. Próbowałem oddalić się od niego, lecz on cały czas chodził za mną i mi ubliżał. Na szczęście zadzwonił dzwonek, który pomógł mi się go pozbyć. Niestety nie na długo. Dzisiaj miało wydarzyć się coś więcej niż zawsze...
***
    Na razie nie ma tu nic konkretnego, ale to się zmieni w przyszłych wydarzeniach. Może ktoś zwróci na niego uwagę, lub spotka się z czymś/kimś miłym... Tym razem losy Harcel'a (spróbowałem Harry + Marcel, ale nie wiem czy to dobry pomysł? są w Waszych rękach. Jeśli macie jakieś sugestie co ma się wydarzyć tego dnia, piszcie o tym w komentarzach. Możecie podawać też swoje pomysły nie tylko na to jedno wydarzenie, mogą być też propozycje na późniejsze "odcinki" :) Obiecuję, że wykorzystam Wasze pomysły ;) Teraz kończę już tę nawijkę, bo zaczynam się za bardzo rozpisywać. Amen :D

2 komentarze:

  1. Świetne. Długo wyczekiwałam tego imaginu. Sprawiłeś mi wielką radość pisząc go . Czekam na next *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam już wczoraj, ale tak się właśnie od wczoraj zastanawiam nad pomysłem na kontynuację. Niestety nic ciekawego mi do głowy nie przychodzi. Mam kilka pomysłów, ale może lepiej, żebym Ci ich nie podsuwała. Kontynuację tego świetnego dzieła pozostawię Tobie. ;)

    OdpowiedzUsuń